środa, 22 stycznia 2014

Narty

Szłyśmy długim szarym korytarzem, chyba tylko dwa razy skręcałyśmy i w końcu dotarliśmy do jakiegoś kolorowego miejsca. Ściany stołówki są zielone co pięknie współgra z biało-niebieskimi obrusami w kratę. Na kolacje dostaliśmy naleśniki z śmietaną. Razem z Natalką usiadłyśmy przy stoliku najbliżej okna i zaczęłyśmy pałaszować posiłki. Jeszcze po zjedzeniu troszkę pogadałyśmy choć mogłyśmy zrobić to też w pokoju. Natalka była tu chyba dużo razy bo każdy mówił jej cześć, a na mnie rzucali tylko krzywe spojrzenia. Wróciłyśmy do naszego żółtego pokoiku nr.37. Moja współlokatorka poszła się umyć a ja znów zadzwoniłam do Tomka i dalej to samo, poczta głosowa. Otworzyły się drzwi naszego pokoju, myślałam, że to Natalka, ale w wejściu stał chłopak o blond włosach, niebieskich oczach ubrany w jeansy i szarą bluzę.
-Jest Natalka?- Zapytał blondyn.
-Nie, nie ma jej wyszła przed chwilą.- Odparłam.
-Aha, a ty jesteś?
-Ewa.- Odpowiedziałam i podałam rękę nowemu znajomemu.
-Olaf miło mi. To ja może już lepiej pójdę, cześć.- Odpowiedział, po czym wyszedł.
Nagle zadzwonił mój telefon. Okazało się, że Tomek był na imprezie i dlatego nie odbierał. Wszyscy się dobrze bawią, chyba tylko mi się tu nudzi. Bardzo byłam zła, że dałam się namówić na te ferie. Zabrałam się do zakładania zielonych w białe paski poszewek na kołdrę i na poduszkę. Akurat gdy skończyłam przyszła Natalka.
-Był tu jakiś chłopak, Olaf szukał cię.- Powiedziałam Natalce.
-Ok.- Odpowiedziała
Poszłam się umyć, po drodze do łazienki nie widziałam, żadnej żywej duszy. Kafelki w łazience miały piękny błękitny kolor. Gdy umyłam się ubrałam moją ulubioną szaro-czarną piżamę, związałam włosy i wyszłam. W pokoju siedziała Natalka, Olaf i jeszcze jakiś chłopak też blondyn, ale z brązowymi oczami.
-Ewa przedstawiam ci Bartka.- Powiedziała Natalka gdy tylko mnie zobaczyła.
-Cześć.- Powiedziałam do nowo poznanego chłopaka.
Usiadłam na moim łóżku, naprzeciwko mnie siedziała Natalka z Bartkiem, a obok mnie usiadł Olaf. Bartek zaczął coś opowiadać o jakimś wyjeździe na narty. Nie za bardzo mnie to interesowało więc patrzałam się w okno. Kątem oka zobaczyła, że Natalka z Bartkiem gdzieś wychodzi a ja zostałam w pokoju z Olafem.
-Opowiesz mi coś więcej o sobie?- Zapytałam Olafa.
-A co by tu opowiadać, od czwartej klasy startuję w zawodach szkolnych mieszkam nad morzem, lubię przebywać na świeżym powietrzu i nie lubię grać w gry a ty?
Gdybym wiedziała, że mnie też o to zapyta to bym nie pytała.
-Bardzo lubię śpiewać, kocham zwierzęta i mieszkam w Wrocławiu.
-Tak zaśpiewaj coś.- Poprosił Olaf.
-Może nie dziś. Jak myślisz co jutro będziemy robić?- Zapytałam.
-Na pewno to co zawsze, czyli czytanie regulaminu.- Odpowiedział chłopak.
-Zapowiada się cudowny dzień.- Odparłam z ironią w głosie.
-Wydajesz się być bardzo miła- Powiedział Olaf patrząc mi w oczy.
-Ty też.
I nagle otworzyły się drzwi, przez które weszła Natalka i Bartek.
-Widzisz, mówiłem ci, że zostawimy ich na chwilkę i zaczną flirtować.- Powiedział Bartek do Natalki, a ta zaczęła się śmiać.
-To ja może już pójdę.- Odpowiedział Olaf, po czym wyciągnął jakąś kartkę z kieszeni i włożył ją w moją dłoń.
-Czekaj idę z tobą!- Zawołał Bartek.
Po wyjściu chłopaków zapytałam Natalkę czy chce iść już spać, a gdy ona powiedziała, że tak zgasiłam światło, otworzyłam szufladę obok łóżka i wyciągnęłam telefon. Na klawiaturze wystukałam numer, który jak się okazało był w na tej małej zielonej karteczce napisany.

Wstałam punktualnie o 8.00, Natalka jeszcze spała więc napisałam do Olafa SMS'a o tym, że dziękuje za numer telefonu i zapytałam co robi. Zapewne Olaf jeszcze śpi, ale i tak wysłałam Sms'a. W pewnej chwili ktoś zapukał do drzwi i poszłam otworzyć, w drzwiach stała Kobieta o czarnych włosach, ubrana w czarną sukienkę i podała mi kartkę. Podziękowałam i zamknęłam drzwi na kartce były godziny spotkań i co będziemy na tych spotkaniach robić. Dziś w planie było dokładnie to co powiedział Olaf czyli czytanie regulaminu, a później czas wolny, a o 14.30 mamy iść na stok narciarski, problem w tym, że nie umiem jeździć. Gdy Natalka wstała poszłam się umyć i ubrać do łazienki. Po umyciu się i ubraniu w jeansy, czarny top i szary sweterek wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju. Moja współlokatorka poszła teraz do łazienki a ja usiadłam na łóżku i zaplotłam sobie kłosa na bok z włosów. Wzięłam telefon do rąk i odczytałam SMS'a od Olafa ,,Hej, idziesz dziś na stok?''. odpisałam mu ,,Hej, ale nie mam nart''. Gdy tylko napisałam SMS'a przyszła Natalka, pokazałam jej plan zajęć na najbliższy tydzień.
-Jak chcesz to idź na stok.- Powiedziała.
-Ale nie mam nart.- Odpowiedziałam.
-Widać, że jesteś tu pierwszy raz, narty nam wypożyczają.
-O no to idę.
Zerknęłam na telefon 1 SMS. Wzięłam telefon do ręki i odczytałam SMS'a. Olaf napisał, że narty się wypożycza, czego dowiedziałam się też od Natalki. Odpisałam Olafowi, że ja idę, a Natalka zostaje.
-Czas iść na śniadanie.- Powiedziałam
-A no tak.- Odpowiedziała Natalka
Szłyśmy tym samym korytarzem co wczoraj na kolację i nic się w nim nie zmieniło. Na stołówce wręcz przeciwnie. Wszystkie stoły które wczoraj miały niebiesko-biały obrus dziś miały cały pomarańczowy. Na śniadanie była jajecznica. Lecz dziś nie siedziałyśmy same przy stoliku, dosiedli się do nas Bartek i Olaf. Bartek miał na sobie brązowe spodnie i koszulę w kratę, a Olaf jeansy i koszulę w kratę. Chłopaki przywitali się z nami i zaczęli jeść. Jedliśmy jakieś 15 minut, a rozwialiśmy całą godzinkę. Z rozmowy wywnioskowałam, że Natalka i Bartek nie idą na stok. Ucieszyłam się, że pogadam sobie trochę z Olafem, ponieważ wczoraj nie rozmawialiśmy dużo. Po rozmowie wszyscy poszliśmy do swoich pokoi. Natalka poszła na świetlice a ja do naszego pokoju. Gdy zamknęłam drzwi usłyszałam w głowie jakiś dziwny głos, który mówi ,,Nie idź dziś na stok. Nie idź dziś na stok.'' i tak w kółko, poczułam, że kolana się pode mną ugięły i upadłam na ziemię. Po chwili obudziłam się w moim łóżku, rozejrzałam się po pokoju i nikogo w nim nie było. Zerknęłam na zegarek 12.46 za cztery minuty mam być na świetlicy, tylko gdzie jest świetlica. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam Bartka. On musi iść na świetlicę, więc pójdę za nim. Na szczęście chłopak szedł na świetlice i dotarłam tam na czas.
-Witam was. Jak wiecie jest z nami dużo nowych osób, dlatego więc przeczytam wam regulamin:
1.Zakaz wychodzenia samemu po godzinie 19.00 z pokoju.
2.Nie wolno wchodzić do pomieszczeni w których nie wiecie co się znajduje.
3.Zakaz wychodzenia do miasta, chyba, że porozmawiacie o tym z opiekunem.
4.Gdy usłyszycie o jakiś dziwnych rzeczach, które dzieją się w tym budynku informujecie opiekuna.
I to chyba te najważniejsze, dziękuje za wysłuchanie i za pół godziny zaczyna się pora obiadowa.-Powiedziała nasza opiekunka.
W tłumie zobaczyłam Natalkę, dziewczyna rozmawiała z kimś. Więc sama poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżko i zaczęłam czytać moją ulubioną książkę pt.,,Grim''. Chwilę po wzięciu książki do ręki przyszła Natalka i zabrała mnie na obiad. Jedzenie jak zawsze mi smakowało. Po zjedzeniu obiadu poszłam do pokoju i kontynuowałam czytanie książki. Nie czytałam nawet 5 minut i przyszedł Olaf. Razem poszliśmy na stok. Na miejscu czekał na nas opiekun i jakieś 20 osób.
-Olaf, ale ja nie umiem jeździć.- Powiedziałam.
-Ja cię nauczę.- Odpowiedział Olaf.
Będziesz musiał podołać ciężkiemu zadaniu, pomyślałam.
Opiekun zaprowadził nas do wypożyczalni, była ona pomalowana w odcienie brązu. Gdy każdy wziął sobie kask i narty, poszliśmy na stok. Wsiedliśmy z Olafem na kolejkę z daleka jeżdżenie wydawało się takie łatwe lecz gdy spróbowałam nie wyszło mi. Co chwilę się wywalałam i w końcu udało mi się zjechać na dół z małą pomocą Olafa. Znowu wsiedliśmy na kolejkę, w głowie po raz kolejny usłyszałam ten głos, lecz nie był tak głośny jak wcześniej. Kolejny zjazd też się udał i wszystkie następne też. I nadszedł czas powrotu, całą drogę powrotną przegadałam z Olafem.
I jak się podoba, czekam na komy. =)

niedziela, 19 stycznia 2014

Dziwne zdarzenie

Hej!
Przepraszam ,że nie pisałam przez dwa dni postów ale miałam problemy techniczne z komputerem. Teraz zapraszam na mam nadzieję długo wyczekiwany rozdział:


Po tygodniu Olka wyszła ze szpitala. Ale nie mogła jeszcze tak za dużo chodzić. Kiedy tylko dostałam sms od Olki , że jest już w domu zadzwoniłam do Natalki , żeby do mnie wpadła. Po kilku minutach Natalka do mnie przyszła . Pobiegłyśmy  razem do Oli . Jej mama zaprowadziła nas do niej .Kiedy tylko do niej podeszliśmy od razu się podpisaliśmy na jej gipsie. Spędziłyśmy u Oli kilka godzin. Kiedy wróciłam do domu było już późno więc położyłam się. Rano jak zwykle musiałam iść do szkoły. Wyszłam z domu i poszłam prosto do szkoły.  Kiedy weszłam do szkoły usiadłam razem z Olką, Natalką i Asią .
-O kurde zapomniałam o dzisiejszym teście z  biologii.- Powiedziała spanikowana Ola .
-No tak ja też zapomniałam.- Odparłam.
Gdy tylko sięgnęłam do mojego plecaka zadzwonił dzwonek i nie zdążyłam nawet przeczytać choć jednego zdania. Pani od biologii od razu wpuściła nas do klasy i rozdała testy. Pomyślałam kolejna jedynka z biologii. Przeczytałam pytania i zastanawiałam się nad odpowiedzią. Do głowy przychodziło mi masę pomysłów . Wybrałam te , które wydawały mi się najbardziej prawdopodobne. Zaczęłam zaznaczać odpowiedzi .Pod koniec lekcji oddałam test. Nauczycielka popatrzała na mój sprawdzian i mnie pochwaliła. Zdziwiona usiadłam do ławki. Po kilku minutach cała klasa poszła na przerwę.  Kolejne sześć lekcji minęło szybko. Po 15 byłam już w domu.  Usiadłam na łóżku w pokoju i myślałam jakim sposobem znałam wszystkie odpowiedzi pomyślałam:  Jakim sposobem znałam odpowiedzi na te pytania. Cały czas to pytanie krążyło mi po głowie.  Mama zawołała mnie na kolacje . Usiadłam przy stole . Dalej myślałam nad tym pytaniem.
-Czemu nic nie mówisz. Jesteś jakaś zamyślona?- Powiedziała mama
Szybko się otrząsnęłam .
-A nic tylko tak sobie myślałam.- Szybko odpowiedziałam
-Mam nadzieję, że nic się nie wydarzyło w szkole.
-Nie nic się nie wydarzyło.
Szybko zjadłam kolacje i poszłam się położyć, ponieważ byłam bardzo zmęczona. Dzisiaj jest sobota, więc kiedy się obudziłam jeszcze długo leżałam
-Marta choć na śniadanie.- Zawołała mnie mama
Po śniadaniu wybrałam się do Oli. Już po chwili byłam u niej.
-Słuchaj muszę ci coś ważnego powiedzieć.- Szybko powiedziałam
-Ok. już cię słucham.- Odparła
-Ale musisz obiecać, że nikomu tego nie powiesz .
-Obiecuję.
Opowiedziałam jej o wydarzeniu na biologii. O tym, jakby czytałam odpowiedzi z testu w swojej głowie.
Na dziś to koniec .Papa.
 

Zuzka

Kobieta leży na łóżku, jej ręka zwisa z łóżka, a z jej nosa leje się krew. Przecież to jest Zuzka.

Usiadłam na łóżku to tylko zły sen, nawet Marley zauważył moje ostatnie zaniepokojenie. Przytuliłam go i zasnęłam. Gdy wstałam postanowiłam pójść do sklepu zoologicznego, lecz Mama powiedziała, że jestem chora i niema mowy, żebym mogła gdzieś wyjść, więc włączyłam komputer i wyszukałam internetowe sklepy zoologiczne. I w  końcu znalazłam ten idealny i zamówiłam książkę o tresurze psów, karmę, czerwone szelki i przysmaki. Paczka prawdopodobnie ma przyjść jutro. Zeszłam piętro niżej zjeść śniadanko. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pokazał się Tomek, więc odebrałam, w słuchawce słyszałam kobiecy głos który groził Zuzce. Kolejny sen zaczyna się sprawdzać, o co w tym wszystkim chodzi? Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, aż się wystraszyłam. Poszłam zobaczyć kto to dzwoni. W momencie otwierania drzwi serce biło mi jak opętane, ale gdy zobaczyłam jego blond włosy i niebieskie oczy, aż go przytuliłam, ze strachu o niego jak i o wszystkich.
-Co za miłe powitanie, a powiesz czym sobie na to zasłużyłem?- Zapytał z ciekawością w głosie Tomek.
-Wejdź i powiem ci wszystko.- Odpowiedziałam.
Postanowiłam, że opowiem Tomkowi wszystko, SMS'y od Zuzki, dziwne telefony i moje sny.
-To jest serio dziwne.- Powiedział Tomek.
-Wiem już nie mam pojęcia co o tym sądzić.
-Boję się, że coś się jej stanie a ja nie pomogę jej.
-Nie martw się.- Powiedział Tomek przytulając mnie.
-No to ile jest 7*9?- Zapytałam z uśmiechem.
-Nie ważne, jutro jest u mnie impreza urodzinowa mam nadzieję, że wpadniesz.- Powiedział.
-Wpadnę, ale o której godzinie?- Zapytałam.
-No tak zapomniałem o 17.30 chyba, że wpadniesz mi pomóc w przygotowaniach to o 17.00.
-Ok pomogę.
-Dzięki. To ja już idę cześć.
-Na razie.
Jakby nie mógł powiedzieć mi tego wcześniej i co mu dać na urodziny. Poszłam na górę planować w co się ubiorę. Zdecydowałam na założenie mojej nowej czarnej sukienki, kremowych szpilek i kremowych dodatków. Włosy zwiążę w kok i cudna kreacja gotowa. Na szczęście Mama wróciła z pracy i nie muszę już siedzieć sama. Zerknęłam na telefon 5 SMS'ów od Tomka ,,Hej wszystko ok?'' odpisałam mu ,że tak wszystko dobrze i poszłam się umyć i położyłam się spać. Tej nocy nie dręczyły mnie koszmary. Wstałam rano o 9.00 i poszłam się umyć, zawiązałam włosy w kucyka, ubrałam dres i zapięłam psa na smycz. Zbiegliśmy razem ze schodów i pobiegliśmy prosto w stronę parku. Marley biegał cały czas przy mojej nodze i tylko raz się zatrzymaliśmy. Jeśli tak dalej pójdzie to moja kondycja będzie wręcz idealna. Wybraliśmy dłuższą drogę powrotną, żeby jeszcze zahaczyć o piekarnie i sklep spożywczy. Po godzinie biegania i półgodzinnym pobycie w sklepach wróciliśmy do domu. Marley wybiegał się jak nigdy dotąd. Weszliśmy do kuchni i nalałam Marley'owi wody do miski. Zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam.
-Paczka dla Pani Ewy.- Powiedział Listonosz.
-Tak to ja.- Odpowiedziałam.
-Proszę tu podpisać i pędzę dalej.
Listonosz dał mi paczkę i wyszedł od razu otworzyłam. Jako pierwsze z paczki wyciągnęłam szelki, były bardzo starannie wykonane. Resztę zaniosłam do mojego pokoju i poszłam robić obiad postanowiłam zrobić zapiekankę. Zajęło mi to godzinkę, ale było warte tego czasu. Weszłam na piętro pobawić się z psem, ale niestety Marley zasnął. Więc poszłam pooglądać troszkę TV. Oglądałam bardzo długo bo ,aż do powrotu mamy i trzeba było się zbierać. Ubrałam się tak jak planowałam wczoraj, ale wzięłam jeszcze kremową torebeczkę mamy, do której zmieścił mi się tylko telefon. Poszłam jeszcze do łazienki uczesać się i wyszłam. Na szczęście Tomek mieszkał blisko, a przez te sny miałam taką paranoję, że ciągle się oglądałam za siebie. Zapukałam do drzwi, otworzył mi Tomek.
-Wejdź proszę.- Powiedział.
-Dziękuję. To w czym mam ci pomóc?
-Możesz porozkładać jedzenie.
-Ok.- Powiedziałam i wzięłam się do roboty.
Tomek mieszka w naprawdę dużym domu i na dodatek z basenem, byłam u niego tylko raz a przyjaźnimy się od zerówki. Każdy mebel był wysprzątany.
-Auuu!-Krzyknął Tomek.
-Co się stało?- Zapytałam.
-Nie mam talenty kulinarnego i na dodatek spaliłem muffiny.
-Zaraz ci pomogę.
Tomek od dziecka nie umiał gotować, ani piec. Zawsze wpadał do mnie i zjadał mi wszystkie ciastka, które robiła moja mama. Mama pracuje w piekarni i czasem nauczy mnie jakiegoś przepisu, ale to ona jest ,,naszą'' piekarką w domu. Poprosiłam Tomka, aby porozkładał jedzenie a sama przygotowywałam muffinki. Na szczęście znam prosty sposób i zrobiłam babeczki w 15 minut, nie wliczając 10 minutowego pieczenia.
Impreza zaczęła się punktualnie o 17.30, w drzwiach zobaczyłam Zuzkę. Chciałam podejść do niej, ale gdy się odwróciłam już jej nie było. W pewnym momencie zrobiło mi się duszno, więc poszłam do łazienki. Z tego co pamiętam łazienka jest po prawej, a może po lewej stronie. Po dłuższym zastanowieniu otworzyłam drzwi po lewej stronie, nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami, zemdlałam. Obudziłam się słysząc krzyk, podniosłam się zapaliłam światło i zobaczyłam Zuzkę, która leżała na łóżku a z jej nosa leciała krew. Dokładnie tak jak w moim śnie, lecz teraz nie liczy się sen tylko życie Zuzki. Sięgnęłam do torebki po telefon i zadzwoniłam na pogotowie.
-Przepraszam- Powiedziała Zuzka tak cicho, że musiałam się nachylić do jej ust, żeby usłyszeć cokolwiek.
-Wybaczam ci nic się nie stało, nie możesz mnie zostawić.- Oczy zalały mi się łzami.
-To nie twoja wina.- Powiedziała Zuzia
Ona nie umrze powtarzałam sobie w myślach, lecz nie mogłam tego przewidzieć, ale i tak nie dopuszczałam do siebie myśli, że Zuzka umrze.
 Po 5 minutach pogotowie przyjechało, wszyscy byli zdziwieni, ponieważ nikomu nic nie powiedziałam, ale w tym momencie mnie to nie obchodziło liczyła się tylko Zuzia. Pogotowie zabrało dziewczynę i pojechało z nią do szpitala, a ja sama oparłam się o łóżko i zaczęłam płakać.
-Ewa co się stało, czemu płaczesz?- Zapytał znajomy głos.
Nie zdołałam nic odpowiedzieć. Wtuliłam głowę w nogi i znów zaczęłam płakać. Zapaliło się światło, uniosłam głowę do góry i ujrzałam Tomka i Damiana. Podziękowałam Tomkowi za zaproszenie i pożegnałam się z chłopakami, ale oni musieli oczywiście odwieźć mnie do domu po tym zdarzeniu, niechętnie się zgodziłam. Gdy samochód podjechał pod dom pożegnałam się z Tomkiem i Damianem, a następnie wyszłam z samochodu a weszłam do domu. Nie przywitałam się z rodzicami, pobiegłam od razu do pokoju. Położyłam się spać  w ubraniach. Z samego rana zadzwoniła do mnie Mama Zuzki i oznajmiła mi, że moja najlepsza przyjaciółka umarła. Nie mogłam uwierzyć, że Zuzka nie żyje. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Kolejne dwa tygodnie  Postanowiłam także pojechać na ferie, oczywiście za namową mamy. Pakowałam się dzień przed feriami a teraz jestem już na miejscu. Na feriach nie ma chyba nikogo znajomego, przynajmniej nikogo nie zauważyłam. W pokoju miałam być z dziewczyną o imieniu Natalka, wydaje się ona bardzo miła. Ruszyłam więc za Natalką do naszego pokoju. Pokój jest średniej wielkości, znajdują się w nim 2 łóżka, okno i oczywiście szafa. Widok z okna jest cudowny, widać z sąd nasze piękne góry.
-Ej co tak patrzysz?- Zapytała Natalka.
-A wiesz fajne widoki.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Aha, czemu nic nie wspominasz o twoich znajomych?- Zapytała.
-Moja koleżanka i najlepsza przyjaciółka zmarła miesiąc temu, nie dało jej się już uratować.- Aż ścisnęło mnie w gardle na myśl o Zuzce.
-Przykre- Odpowiedziała.
Poczułam, że w moich oczach zbierają się łzy i zaraz się rozpłacze. Wyszłam z pokoju i zaczęłam płakać. Ledwo co zauważyłam ławkę i usiadłam na niej. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Tomka zapytać jak się czuje, ale oczywiście Tomek jest poza zasięgiem sieci. Byłam blisko łazienki, więc jeszcze poszłam przetrzeć twarz i wróciłam do pokoju. Rozmawiałam tam bardzo długo z Natalką i nadeszła pora kolacji.
I proszę kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się podoba =).

czwartek, 16 stycznia 2014

Nieszczęśliwy wypadek

Hej!
Dzisiaj jak obiecałam będzie trochę dłuższy rozdział. Mam nadzieję ,że wam się spodoba.



Wstałam i spojrzałam na zegarek . Była za kwadrans ósma . Jak zwykle spóźnię się do szkoły. Szybko zeskoczyłam z łóżka , ubrałam się i umyłam. Biegiem poszłam do kuchni po kanapki do szkoły i pobiegłam do szkoły. Kiedy weszłam do szkoły nikogo już nie było na głównym holu  . Poszłam do szatni zdjąć kurtkę i przebrać buty. Wybiegłam z szatni i pobiegłam do sali od Polskiego , ponieważ była to nasza pierwsza dzisiaj lekcja. Weszłam do klasy i szybko usiadłam na samym końcu klasy. Na lekcji cały czas myślałam o filmie , na którym byłam w kinie . Cały  czas chodził mi po głowie. W końcu zadzwonił dzwonek na przerwę wyszłam jak zawsze ostatnia . Na holu od razu spotkałam Olkę .
-Hej! Czemu się spóźniłaś?- Spytała
-Zaspałam wczoraj późno poszłam spać .- Odpowiedziałam
-Aha . Idziesz dzisiaj ze mną i Natalką  do Asi .Pogadamy sobie obejrzymy jakiś film ?- Zapytała
-Ok. A o której?
-Po szkole .Może być?
-Jasne
Kiedy tylko skończyłyśmy rozmowę zadzwonił dzwonek. Weszliśmy do klasy Matematycznej. Usiadłam za Grześkiem. Grzesiek był taki fajny tylko ,że nigdy nie zwracał na mnie uwagi. O tym , że mi się podoba wie tylko mój pamiętnik , w którym to napisałam .Chyba o nim jest z trzy strony. Na matmie myślałam tylko o nim. Lekcja szybko mi minęła tak jak pozostałe pięć lekcji. O 14:25 skończyły się lekcje. Kiedy wyszłam z szkoły napisałam do mamy SMS’a  Po szkole idę do Asi z Olą i Natalką .Wrócę późno. Już po kilku minutach szłam z dziewczynami do Asi .Po drodze zaczęłyśmy gadać.
-Co będziemy robić?- Zapytała Natalka.
-Jeszcze nie wiem . Na pewno coś u mnie wymyślimy.- Odpowiedziała Asia .
-Może pomalujemy się nawzajem?- Zaproponowałam.
-Fajny pomysł.- Odparły dziewczyny.
Po kilku minutach doszłyśmy do domu Asi . Gdy weszliśmy do domu przywitała nas mama Asi . Zjadłyśmy obiad i poszłyśmy do pokoju. Asia z Natalką poszły do łazienki i przyniosły różne kosmetyki.
-To co , która chce pierwsza .- Spytała Olka .
-Mogę ja ?- Odpowiedziałam pytając.
-Pewnie choć i usiądź na fotel.- Odpowiedziała Aśka .
-Ok.
Po jakieś chwili Natalka powiedziała mi ,że już skończyły . Zeszłam z fotela i poszłam do lustra zobaczyć jak wyglądam. Wyglądałam cudownie. No i tak minął nam cały wieczór. Po godzinie 22:00 poszłam już do domu. Kiedy weszłam chciałam szybko pójść do swojego pokoju , ale mama od razu do mnie przyszła i zaczęła pytać czemu tak późno wróciłam. Po kilku minutach rozmowy z mamą położyłam się do łóżka i poszłam spać byłam tak zmęczona , że od razu zasnęłam. Kiedy rano obudziłam się i spojrzałam na telefon . Był tam sms od Natalki słuchaj Olka miała wypadek wracała do domu rowerem i przewróciła się na ławkę i straciła przytomność .Jakiś koleś ją zauważył i zadzwonił po karetkę jest teraz w szpitalu.  Gdy to przeczytałam byłam w szoku szybko ubrałam się i pobiegłam poprosić tatę ,żeby zawiózł  mnie do szpitala. Tata się zgodził i poszliśmy do samochodu. Po jakimś czasie dojechaliśmy. Gdy tylko stanęliśmy pobiegłam do recepcji i spytałam o Olę . Pielęgniarka zaprowadziła mnie do Sali , w której  leżała Ola .  Kiedy zobaczyłam Olę była przytomna , miała zabandażowaną głowę i rękę w gipsie . Podeszłam do niej.
-Jak się czujesz?- Zapytałam
-Nie najlepiej.- Odpowiedziała Ola .
-Ale jak to w ogóle się stało.
-Jechałam do domu rowerem i straciłam równowagę …i właśnie wtedy uderzyłam głową o ławkę.- Opowiedziała mi Ola .
Jeszcze chwile rozmawiałyśmy , ale przeszkodziła nam w rozmowie pielęgniarka , która kazała mi już wyjść.
-To cześć Olka . Jeszcze wieczorem do ciebie wpadnę .- Zaoferowałam .
-Ok. Czekam . Na razie i tak się nigdzie nie wybieram.  – Zażartowała.
  Wyszłam z Sali i wróciłam z tatą do domu. Poszłam do pokoju i jak zawsze kiedy byłam smutna czytałam książkę.
  Na dzisiaj to koniec .Papa.

Matma

Cały ranek przesiedziałam w łóżku. Gdy tylko zasnęłam budziłam się z krzykiem, dręczyły mnie koszmary, że Zuzka odwróci się ode mnie i zaprzyjaźni się z Majką, przez to, że ja będę mieć chłopaka. Jeszcze na dodatek przychodzi dziś do mnie Tomek. Włączyłam telefon i wystukałam na klawiaturze wiadomość do Tomka ,,Jak możesz to przyjdź od razu po szkole'',a on jakby czekał na SMS'a odpisał, że będzie godzinę wcześniej, ponieważ nie mają biologi. Postanowiłam pójść coś zjeść. Zeszłam na dół do kuchni, sięgnęłam do lodówki po masło, wyciągnęłam chleb, rzodkiewkę i szczypiorek. Jednak kanapka nie była taka dobra jak te z świeżymi warzywami od Babci. W pewnej chwili usłyszałam głos rodziców z salonu.
-Musimy się przeprowadzić.- Powiedział stanowczym tonem Tata.
-Przecież wiesz, że nie możemy sobie na to pozwolić.- Odpowiedziała Mama.
-Teraz możemy moi rodzice przyznali nam w testamencie pół miliona.- Powiedział Ojciec.
-Serio?- Zapytała Mama.
-Tak całkiem serio pogadamy jeszcze z Ewą i wyprowadzamy się.-Odpowiedział.
Coś ścisnęło mnie w gardle, a moje myśli nie mogły się skupić. Ja nie mogę zostawić moich przyjaciół, a co z psem?! Pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżko wmawiając sobie, że wszystko będzie ok. Usłyszałam dzwonek do drzwi i zerknęłam na zegarek 13.45 no tak to Tomek. Zbiegłam schodami na dół i otworzyłam drzwi, w których jak myślałam stał Tomek.
-Cześć, wejdź.- Powiedziałam.
-Cześć, dziękuje.- Odpowiedział.
Tomek wszedł za mną na górę i zaczął przyglądać się mojemu pokoikowi. No to trzeba poćwiczyć matmę. Tomek nie znał nawet podstaw matmy, nie mówiąc już nic o tabliczce mnożenia z której odpytywałam go co chwilę.
-Tomek, ty nie umiesz tabliczki mnożenia, jutro jak przyjdziesz masz znać przynajmniej połowę.- Powiedziałam.
-No ok.- Odpowiedział.
Później ćwiczyliśmy jeszcze ułamki, zadania z treścią i odrobiliśmy pracę domową z matmy.
-Jak na pierwszy raz to nie jest źle.- Powiedział Tomek.
-Można by tak powiedzieć.- Odparłam.
-Jutro będziesz w szkole?- Zapytał Tomek.
-Nie, raczej nie.
-Aha jutro po lekcjach przyjdę.- Powiedział.
Nawet nie zauważyłam gdy Tomek chwycił moją rękę, lecz gdy tylko się spostrzegłam schowałam ręce do tyłu, a chłopak wyszedł. Usłyszałam kroki rodziców, wiec szybko pobiegłam do pokoju.
-Ewa musimy pogadać.- Zawołała Mama
Nie ja się nie mogę wyprowadzić nie teraz. Zeszłam na dół i zobaczyłam rodziców przy stole.
-Chcemy z tobą o czymś pogadać.- Powiedział Ojciec.
-A mogę ja najpierw o coś poprosić?- Zapytałam
-Tak, jasne mów.- Odpowiedziała Mama.
-Chcę was prosić, żebyśmy zatrzymali tego pieska proszę.- Poprosiłam rodziców.
-Z tej racji, że się dobrze uczyć to zgadzamy się.- Odpowiedział Tata patrząc kontem oka na Mamę.
-Jeju serio dziękuje! To o czym chcieliście porozmawiać?
-Tak praktycznie to chcieliśmy zapytać jak się czujesz.
-Aha, dobrze idę na górę.
Z uśmiechem na ustach wbiegłam na górę. Wzięłam moją małą kuleczkę na łóżko i zaczęłam się z nim bawić. Długo zastanawiałam się nad wyborem imienia i wybrałam Marley, ponieważ moja mała kuleczka przypomina mi z zachowania Marley'a z książki ,,Marley i ja''. Zerknęłam na zegarek 18.36. Poszłam więc na dół przygotować pieskowi jedzenie i miskę wody. Mały już stał na schodach i na mnie czekał. Postawiłam mu jedzenie na podłodze a sama poszłam się umyć. Gdy weszłam do pokoju Marley trzymał mój telefon w pyszczku.
-Zostaw.- Powiedziałam do niego spokojnym głosem.
A pies jakby mnie rozumiał położył mi telefon pod nogami. Podniosłam telefon i zobaczyłam, że mam wiadomość ,,Nie odzywaj się do mnie jak mogłaś mi nie powiedzieć, że chodzisz z Tomkiem. Majka mi wszystko powiedziała''. Ja chodzę z Tomkiem...Majka jej powiedziała, przecież taki miałam sen. Postanowiłam napisać do Tomka co to ma znaczyć, lecz przed zaśnięciem nie doczekałam się SMS'a.
Kolejny post jutro. Czekam na komy one bardzo motywują.

środa, 15 stycznia 2014

Babcia

Hej!
Dzisiaj napiszę wam drugi rozdział mojego opowiadania . Niestety marzycielka dzisiaj nie napisze posta , ale za to jutro będzie długi rozdział. A oto mój rozdział.


Wysiadłam z autobusu spojrzałam na zegarek i zobaczyłam , że jest już 14:47. Szybko pobiegłam do domu , żeby się nie spóźnić i zdążyć się przyszykować na imieniny babci Jadzi. Weszłam do domu .
-O dobrze , że już jesteś  Marto.  Za 15 min. Jedziemy. – Powiedziała mama .
-Ok. Tylko pójdę się przebrać.- Odpowiedziałam.
-Ok.
Poszłam na górę do swojego pokoju przebrać się. Weszłam do pokoju i otworzyłam  szafkę z ubraniami .Wyjęłam z niej czarne dżinsy i białą koszule ze złotymi ćwiekami na kołnierzu. Ubrałam się i zeszłam na dół . Na dole czekała już na mnie mama.
-Chodź. Tata czeka na nas w samochodzie.- Powiedziała
Razem z mamą szybko poszłam do samochodu. Jak zwykle mama usiadła z przodu ,a ja z tyłu .Bardzo lubię babcie i bardzo lubię tam jeździć ale nie z rodzicami . Wole być sama z babcią. Do babci jechaliśmy jakieś pół godziny. Mieszkała na wsi położonej kilka kilometrów od naszego miasta. W końcu dojechaliśmy  .Babcia wyszła przed dom i nas przywitała.
-Wszystkiego najlepszego babciu !-Powiedziałam
-Dziękuję Marto .-Odpowiedziała
-Wszystkiego najlepszego !- Powiedzieli rodzice.
Wszyscy weszliśmy do domu .Czekało tam na nas wiele przysmaków podanych przez babcię. Wszyscy zasiedliśmy do stołu. Od razu wzięłam się za jedzenie ,ponieważ jadłam tylko śniadanie. Po jakimś czasie skończyliśmy jeść.  Wszyscy razem jeszcze siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy. Po kilku godzinach pożegnaliśmy się z babcią  i weszliśmy do samochodu. Po jakimś czasie dojechaliśmy do domu. Ja wysiadłam pierwsza i poszłam do domu. Poszłam do pokoju ale zaraz poszłam do łazienki
umyć się i przebrać w piżamę .Umyta poszłam do pokoju i położyłam się do łóżka. Gdy  się położyłam wzięłam książkę i czytałam . Bardzo lubię tą książkę.  Wszystkie inne książki mnie nudzą a ta mnie tak ciekawi, że nie mogę się od niej oderwać. Po godzinie czytania odłożyłam książkę i poszłam spać.
  Dzisiaj rozdział niestety , krótki ale jutro będzie dłuższy. Papa.

wtorek, 14 stycznia 2014

Sen

Ewa:
-To gdzie idziemy?- Zapytał Damian.
-A ty co masz w planach?- Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Ja chciałem sobie kupić nowe Nike, ale ty masz pierwszeństwo.-Powiedział.
-A tak właściwie dlaczego chcesz iść ze mną?- Zapytałam.
-Bo w szkole zawsze chodzi gdzieś z Zuzką i tak jakoś nie specjalnie ją lubię.
-No to idziemy do House?- Zapytałam.
-Ok, co chcesz sobie kupić?-Zapytał Damian.
-Potrzebuje sukienki, więc sukienkę.
Wyszliśmy z pizzerii i poszliśmy prosto, w prawo i po lewej stronie był House. Wybrałam dwie sukienki czarna i brzoskwiniową, postanowiłam przymierzyć dwie i wybrać jedną, ale nie mogłam się zdecydować. Poprosiłam Damiana o radę a on wybrał czarną, dlatego właśnie kupiłam czarną. Po moim cudownym zakupie poszłam z Damianem kupić Nike. Gdy zobaczyłam te cudne buty postanowiłam uzbierać sobie na takie. Chłopak wybrał pomarańczowo-żółte. Cena tych butów była dosyć duża, więc wątpię ,że uzbieram na takie buty. Wyszliśmy z Centrum i Damian zaproponował mi ,że mnie odwiezie. Zgodziłam się. W pewnym momencie zobaczyłam kobietę w czarnych okularach, która wyrzuca pudło z czymś w środku.
-Damian, stój!- Nawet nie wiem co mnie pokusiło, żeby to powiedzieć.
Gdy chłopak zatrzymał swój czarny samochód, a ja szybko wybiegłam z samochodu i otworzyłam pudło wyrzucone przez ,,tajemniczą'' kobietę. Zobaczyłam tam 4 małe pieski Husky.
-Damian, chodź zobacz!- Zawołałam.
Postanowiłam zabrać pudło z pieskami do domu, a jeśli rodzice i tak się nie zgodzą to oddam je w dobre ręce.
-Ty masz zamiar zabrać je do domu?- Zapytał Damian.
-Tak. Jak chcesz dojechać do mojego domu to skręć w lewo-Powiedziałam-Teraz znowu w lewo.
-No i jesteśmy.-Odparł.
-Dziękuję...Damian odezwij się do mnie czasem.- Powiedziałam z uśmiechem malującym mi się na ustach.
-Ok. Cześć- Odpowiedział Damian, czekając, aż zabiorę wszystkie rzeczy.
Zamknęłam drzwi nie mogąc się na niczym skupić, moje myśli wciąż leciały w stronę małych piesków w pudełku. Otworzyłam drzwi domu i zobaczyłam mamę z aparatem w oknie. Zaczęło się raz mnie chłopak odwiezie i trzeba to uwiecznić aparatem. 
-Jeśli mogę wiedzieć co ty robisz?- Zapytałam.
-Ja...nic, nic takiego.- Odpowiedziała.
-Nie nic takiego co robisz zdjęcia, żeby pokazać tacie, że mnie jakiś chłopak odwozi?- Zapytałam mamy.
-Co masz w tym pudle?- Zapytała ignorując moje pytanie.
-Nie twoja sprawa!- Krzyknęłam i weszłam po schodach na górę.
Czemu ja, czemu ja mam taką rodzinę? zapytałam sama siebie w myślach. Otworzyłam pudło i wyciągnęłam pieski. One są cudowne. Wzięłam do ręki mój telefon i wystukałam na klawiaturze ,,Husky''. Otworzyłam pierwszą stronę i sprawdziłam jakiego są umaszczenia. 2 pieski są o umaszczeniu sobolowym, jeden wilczasty i jeszcze jeden szary. Nie mogłam uwierzyć, że ktoś wyrzucił takie piękne pieski. Postanowiłam wsiąść jednego pieska i poprosić mamę o to, żeby tymczasowo pieski zamieszkały u nas.
-Mamo, mam do ciebie sprawę. Ten chłopak, który mnie odwodził to Damian i jak jechaliśmy zobaczyliśmy kobietę, która wyrzuciła własnie to pudełko które jest u nas w domu i w nim były 4 pieski husky.-Powiedziałam Mamie po czym wyciągnęłam psa zza pleców i powiedziałam, że to ten jeden z 4 a 3 są w moim pokoju.
-Zatrzymamy je, ale nie na zawsze. Zapewnimy im dom tymczasowy. Proszę wydrukuj ulotki, że oddamy takie pieski i zrób im zdjęcia.- Odpowiedziała Mama.
-Dziękuję- Odparłam.
Pobiegłam na górę, do swojego pokoju, włączyłam komputer i zrobiłam pieskom zdjęcia, które później wydrukowałam. Po wydrukowaniu ulotek zadzwoniłam do znajomych, dzięki temu mam zapewnione dwa domki dla piesków, jeden trafi do Tomka, a drugi do Damiana. Zeszłam na dół przygotować pieskom jedzenie. Niestety nic nie było, lodówka stała pusta.
-Pójdę do sklepu.- Powiedziałam Mamie
-Dobrze.- Odpowiedziała.
Wzięłam troszkę pieniędzy i wyszłam z domu. Poszłam prosto do sklepu spożywczego. Postanowiłam kupić najpotrzebniejsze rzeczy, a później pójść do zoologicznego. Gdy wszystko kupiłam przypomniałam sobie, że muszę kupić pieskom obroże i smycze, więc zadzwoniłam do mamy, żeby zmierzyła obwód szyi pieskom. A sama poszłam do sklepu zoologicznego. Po chwili przyszedł SMS od Mamy i Zuzki, najpierw przeczytałam SMS'a od Zuzki ,,Cześć. Co tam?'' szybko odpisałam jej ,,Hejo. Super, opowiem ci w szkole''. No tak kompletnie zapomniałam jutro do szkoły, a ja muszę odrobić lekcje. I w końcu dotarłam do sklepu zoologicznego. Poprosiłam sprzedawczynię o cztery obroże i cztery czerwone smycze. Oczywiście przeczytałam SMS'a od Mamy i podałam pani obwody szyi piesków. Zapłaciłam, zabrałam zakupy i wyszłam. Gdy dotarłam do domu przygotowałam pieskom jeść i odrobiłam lekcje. Z szafy wyciągnęłam szarą piżamę i poszłam do łazienki, gdy spojrzałam w lustro, aż się przeraziłam moje brązowe włosy wyglądały jak po przejściu tornada. Umyłam i uczesałam włosy w kucyk, po czym poszłam się umyć. Weszłam do pokoju i kontem oka zerknęłam na zegarek. Już tak późno, zdziwiłam się. Ustawiłam budzik na 6 rano, żeby zdążyć wyjść z pieskami na spacer i tym samym zdążyć do szkoły. Odstawiłam budzik na półkę, wzięłam pieski na łóżko i patrząc na te słodkie mordki zasnęłam.

-Przyszedł Tomek i Damian- Zawołała Mama.
Zeszłam na dół i dałam chłopakom pieski, które chcieli. Później przyszła jakaś kobieta zabrała jednego psa i wyszła. Jeden został sam.

Obudziłam się, akurat wtedy kiedy zadzwonił budzik, co za sen pomyślałam. Szybko pobiegłam do łazienki i zjadłam śniadanie. Weszłam na górę i ubrałam mój szary dres. Po czym założyłam pieskom obroże i poszłam z nimi na spacer. Postanowiłam pobiegać z nimi po parku. Kontem oka zauważyłam Damiana i Tomka, którzy szli w moją stronę więc zatrzymałam się.
-Hej- Powiedziałam.
-Cześć- Odpowiedział Damian.
-Siemka- Odparł Tomek.
-To mówcie, którego chcecie.- Powiedziałam
Tomek wybrał pieska o umaszczeniu wilczastym a Damian szarego. Zapytałam ich jeszcze czy dać im je teraz czy wpadną po szkole.
-Ja wpadnę po szkole.- Powiedział Damian.
-Zaraz, zaraz, czy on wie gdzie ty mieszkasz?- Zapytał Tomek podenerwowany.
-Tak, byliśmy wczoraj na pizzy i chodziliśmy po sklepach, a później Damian mnie odwiózł, coś nie tak?- Odpowiedziałam.
-Tak, dużo rzeczy jest nie tak, czy ty się z nim spotykasz?!-Zapytał Tomek.
-Nie, a jeśli nawet co ci do tego?.- Odpowiedziałam, po czym pobiegłam z pieskami do domu.
O co mu teraz niby chodzi jak zadawałam się z innymi chłopakami nic mu nie przeszkadzało. Całą drogę rozmyślałam o dziwnym zachowaniu Tomka. Weszłam do domu i pobiegłam do swojego pokoju. Odczepiłam pieski ze smyczy, dałam im jedzenie i picie, a sama przebrałam się w czarne legginsy i biały sweterek. Zerknęłam na zegarek 7.20, zaraz przyjdzie Zuzka, więc poszłam ubrać buty. Założyłam brązowe botki i płaszczyk, wzięłam torbę i otworzyłam drzwi. Zuzia już na mnie czekała.
-Hej, no opowiadaj, bo nie mogę się doczekać.- Powiedziała Zuzka, gdy tylko mnie zobaczyła.
Hej, czekaj zaraz opowiem,ale najpierw mam prośbę-wyciągnęłam ulotki o pieskach, które wczoraj wydrukowałam-pomożesz mi je powiesić?-Zapytałam.
-No pewnie.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy Zuzia.
Obwiesiłyśmy prawie każde drzewo i wsadziliśmy ulotkę do prawie każdej skrzynki na listy, po czym rozdaliśmy trochę ulotek w szkole.
-Nie czekamy na Tomka?- Zapytała.
Jako odpowiedź opowiedziałam Zuzi o tym co się stało w parku. Gdy skończyłam zadzwonił dzwonek.
-Jaka lekcja pierwsza?.- Zapytała Zuzka
-Polski.- Odpowiedziałam, po czym ktoś pociągnął mnie za rękaw.
Zobaczyłam przed sobą Tomka. Czego on chce?!
-Przepraszam- Powiedział.
-No nie wiem, najpierw mnie ignorujesz, a teraz robisz awanturę o byle co.-Odpowiedziałam.
-Jak cię ignoruje?- Zapytał nieco zdziwiony.
-Czekałyśmy na ciebie wczoraj, a ty stałeś z kolegami i nawet na nas nie spojrzałeś, więc idę cześć.- Odpowiedziałam, wyrwałam swoją rękę z jego ręki i pobiegłam do klasy.
Lekcje w porównaniu do wczorajszych mijały bardzo wolno, a na każdej przerwie przychodził Tomek i pytał jak mnie ignoruje. Najwyraźniej jeszcze mnie nie słucha bo mówię mu to na każdej przerwie. Po skończonych lekcjach pożegnałam się z Zuzką i poszłam do domu. Weszłam do domu i powiedziałam Mamie, że Tomek i Damian chcą po jednym piesku, a Mama powiedziała, że zadzwoniła jakaś kobieta i powiedziała, że przyjdzie dziś po jednego pieska. Później Mama dała mi obiad. Moje ulubione danie dorsz i surówka. Zjadłam i poszłam odrobić lekcje w moim pokoju. Na moje szczęście mało było zadane i szybko odrobiłam lekcje.
-Przyszedł Tomek i Damian.- Zawołała Mama.
Zabrałam dwa pieski i pobiegłam na dół.
-Cześć.- Powiedzieli razem.
-Cześć.- Odpowiedziałam po czym dałam im pieski.
-Ej Ewa, Pani od Matematyki powiedziała mi, żebym cię zapytał czy możesz mnie uczyć, więc możesz?- Zapytał Tomek.
Jeszcze tego brakowało, ale jak się nie zgodzę to mi obniży ocenę raz już tak było.
-Ok. Przyjdź jutro po szkole.
-Ok. To cześć.-Odpowiedział Tomek po czym razem z Damianem wyszli.
Zaraz po ich wyjściu przyszła kobieta dokładnie taka jak w moim śnie. I jeszcze robiła to co w moim śnie. To nic nie znaczy powtarzałam sobie w myślach zwykły zbieg okoliczności. Kobieta zabrała jednego psa i wyszła.
Mam nadzieję, że sie podoba czekam na komy.

Kino

Hej!
Dzisiaj napiszę wam pierwszy rozdział mojej książki.
KINO


      Sobota rano.  Obudziłam  się i od razu spojrzałam w okno . Było jak zawsze w Styczniu Szaro i ponuro. A na dodatek nie było jeszcze śniegu. Wstałam i ubrałam się . Poszłam do kuchni na śniadanie.  Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem .Po zjedzeniu poszłam do mojego pokoju , usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać swoją ulubioną książkę pt. ,,Wybrana ‘’ .W czytaniu przerwał mi dzwoniący telefon . Odłożyłam książkę i spojrzałam na telefon. Dzwoniła moja przyjaciółka Olka . Od razu odebrałam telefon.

-Cześć Olka ! Co Tam u ciebie słychać?- Zapytałam.
-A nic nudy .Dzwonie do ciebie z pytaniem czy nie poszłabyś ze mną do kina .- Zaproponowała Ola .
-Ok . A o której?- Spytałam.
-Za godzinkę przyjdę po ciebie. Może być ?- Zaoferowała .
-Jasne ! To ja się szykuje. Papa.- Pożegnałam się.
-Cześć !- Odpowiedziała.
Skończyłyśmy rozmowę i zaczęłam się szykować na wyjście . Ubrałam dżinsy , szarą koszulkę i niebieską koszule . Po wyszykowaniu się poszłam do mamy .
-Mamo dasz mi 100 zł na kino. Idę z Olką .- Zapytałam.
-Dobrze ale wróć przed 15:00 , bo o 16:00 jedziemy do babci na jej imieniny . Zapomniałaś ?- Spytała.
Znowu zapomniałam o naszym wyjeździe do babci.
-Nie oczywiście ,że nie zapomniałam .- Skłamałam.
Mama poszła po torebkę i wyjęła z jej żółtego portfela 100zł i dała mi.
-Dziękuję . To ja pójdę do pokoju poczekać na Olę .
-Dobrze.
Wyszłam z pokoju rodziców  i poszłam do swojego pokoju. Usiadłam z powrotem na łóżku i  dalej czytałam książkę . Po kilku minutach przyszła do mnie Ola .
-Hej ! Choć szybko ,żeby się nie spóźnić na autobus.- Powiedziała.
-OK. Już idę.- Oparłam.
Szybko wyszłyśmy z domu i pobiegłyśmy na przystanek
autobusowy
. Tylko weszłyśmy na przystanek i od razu podjechał autobus na ,który czekałyśmy. Jechał on do Centrum Handlowego , w którym  znajdowało się kino. Zawsze chodziłyśmy tam do kina. Było to najlepsze i chyba jedyne kino w naszym mieście. Po kilku minutach spędzonych w autobusie zapłaciłyśmy i wyszłyśmy do Centrum Handlowego. Od razu poszłyśmy do kina. Poszłyśmy zobaczyć repertuar ,żeby zobaczyć co dzisiaj grają.
­-To co wybieramy?- Spytałam.
-Może pójdziemy na ,,Piękne Istoty’’ ?-Odpowiedziała
-Dobry pomysł chciałam obejrzeć ten film.-  Powiedziałam
-To ja kupię bilety , a ty pójdź kup nam popcorn i cole ok?
-Ok. Będę czekać na ciebie przy wejściu.
-Ok.
Olka poszła kupić bilety a ja tak jak się umówiłyśmy poszłam po popcorn  i cole .Dobrze trafiłam , bo nie było akurat kolejki. Szybko podeszłam do sprzedawcy i kupiłam duży popcorn i dwie duże cole. Po zakupie poszłam i stanęłam przy wejściu. Po kilku minutach przyszła do mnie Ola i razem poszłyśmy do Sali nr.3 na film ,,Piękne Istoty’’
Mam nadzieję ,że wam się spodoba. Papa