poniedziałek, 13 stycznia 2014

Spotkanie.

Hejo!
Będę pisała z Truskaffką tego bloga, miałam już jednego bloga. Kocham czytać książki. Będziemy tu pisały opowiadanie ,,O niezwykłości'', mam nadzieję, że się spodoba :).
Ewa.
Obudziłam się myśląc kolejny nudny dzień szkoły ,po czym wstałam z łóżka i zeszłam piętro niżej do kuchni jeść kolejne nudne śniadanie. W kuchni nic się nie zmieniło od jakiegoś roku, ściany lawendowe i białe meble, co idealnie pasuje do siebie. Usiadłam przy brązowym stole przykrytym obrusem i przygotowałam sobie musli owocowe, a po zjedzeniu poszłam się ubrać. Przebierałam ubrania w szafie dobre pół godzinki i wybrałam ciemne jeansy, koktajlową bluzeczkę i szaro-kremowy sweterek na guziki w paski. Kątem oka zerknęłam na zegarek była godzina 7.27 więc wzięłam moją czarną torbę i poszłam do szkoły. Przy wyjściu spotkałam Zuzkę, moją najlepszą koleżankę i razem z nią poszłam do szkoły.
-Ewa co nic nie mówisz?-Zapytała.
-Wiesz co zamyśliłam się ,kolejna rozmowa o psa nie udała się.-Odparłam.
-Yhm. Wiesz co zawsze możesz do mnie wpaść i pobawić się z Bartkiem.
Bartek to bernardyn, jeden z ulubionych psów Zuzi dostała go na urodziny dwa lata temu, a rok temu jej rodzice kupili jej jeszcze Lassie. Bardzo chciałabym mieć życie Zuzki, no ale trudno nic nie zmienię.
-Dziękuje.-Odpowiedziałam.
Dotarłyśmy do szkoły, akurat w tym momencie kiedy ,,sławna'' Majka wysiadła z samochodu. Majka jest najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Jak zawsze przy schodach czekał na nas Tomek, ale nie był sam oczywiście ze sobą musiał przyprowadzić całą swoją drużynę. Próbowałam dojść do niego ale się  nie udało, chłopaki okrążyli go jakby był najważniejszy ze wszystkich. Zaczęło się wybiła godzina 8 i zadzwonił dzwonek pierwsza lekcja chemia, no fajnie.
-Znowu musimy na niego czekać?-Zapytała Zuza.
-Wiesz, że go lubię i zawsze tu czekamy.-Odpowiedziałam.
-Ale widać, że on niezbyt jest tobą zainteresowany.-Powiedziała Zuzka, po czym pociągnęła mnie za rękaw i zaprowadziła do klasy.
No i zaczęła się pierwsza lekcja chemii w tym półroczu, tylko usiadłam do ławki i każdy chce ze mną siedzieć i to dlatego, że mam największą średnią nie tylko z klasy, ale i ze szkoły. Lecz i tak to Zuzanka jako pierwsza usiadła na krześle obok mnie. Jak dla mnie akurat szybko minęła ta lekcja i tak samo 5 kolejnych. O godzinie  14.25 byłam już w domu.
-A ty już jesteś?- Zapytała Mama.
-Tak, co na obiad?.
-A nie wiem zamów sobie coś dobrego, może pójdziesz do centrum handlowego, zjesz pizze i kupisz sobie coś ładnego?-Zapytała.
-Ok, wezmę tylko kasę.-Odparłam.
Szybkim ruchem wbiegłam na schody, otworzyłam mój brązowo-zielony portfel i wyciągnęłam z niego 150zł. Gdy wyszłam z domu, akurat podjechał autobus, więc postanowiłam się zabrać. W autobusie było dużo wolnych miejsc, a na dodatek pierwszy przystanek to Centrum Handlowe. Zapłaciłam 5zł. i wyszłam z autokaru. Główne wejście było pięknie ozdobione lampkami i ozdobami w złotym kolorze. Schodami prosto i po lewej stronie pizzeria powtarzałam sobie w myślach, tak bardzo się zamyśliłam, że wpadłam na Damiana ze szkolnej drużyny koszykarskiej.
-Przepraszam.- Powiedziałam czując, że moje policzki nabierają różowego koloru.
-Nie to moja wina, idziesz na pizze?- Zapytał.
-Tak i później jeszcze na zakupy.- Odpowiedziałam.
-A mogę ci towarzyszyć?-Zapytał Damian.
Bardzo zdziwiło mnie to pytanie, Damian nigdy się do mnie nie odzywał, pomijając fakt, że nigdy mnie nigdzie nie zaprosił. Ale i tak bez wahania zgodziłam się. Damian jest brunetem z niebieskimi oczami. Gdy podeszła do nas kelnerka zamówiliśmy dużą Margaritę. Czekając na kelnerkę Damian opowiadał żarty. Niektóre były nawet śmieszne. Po 30 minutach kelnerka przyniosła nam pizzę, nie mam pojęcia dlaczego Damian patrzył się na mnie i się śmiał, może miałam brudna na twarzy. Gdy odwróciłam głowę zobaczyłam Majkę dlaczego musiała przyjść teraz. Zaniepokojenie chyba miałam wypisane na twarzy, ponieważ Damian odwrócił się i zobaczył co się stało. Na szczęście Majka poszła już, ale teraz się zaczną plotki, że chodzę z Damianem. Zjedliśmy pizzę i chciałam już pożegnać się, ale Damian zapytał gdzie idziemy teraz więc wnioskuję, że ma zamiar iść ze mną na zakupy. Zapytałam go dla pewności drugi raz czy na pewno chce iść, a on bez wahania powiedział, że tak.
Podobny rozdział miałam na moim 1 blogu, ale teraz jest pozmieniany.

Brak komentarzy: