czwartek, 16 stycznia 2014

Matma

Cały ranek przesiedziałam w łóżku. Gdy tylko zasnęłam budziłam się z krzykiem, dręczyły mnie koszmary, że Zuzka odwróci się ode mnie i zaprzyjaźni się z Majką, przez to, że ja będę mieć chłopaka. Jeszcze na dodatek przychodzi dziś do mnie Tomek. Włączyłam telefon i wystukałam na klawiaturze wiadomość do Tomka ,,Jak możesz to przyjdź od razu po szkole'',a on jakby czekał na SMS'a odpisał, że będzie godzinę wcześniej, ponieważ nie mają biologi. Postanowiłam pójść coś zjeść. Zeszłam na dół do kuchni, sięgnęłam do lodówki po masło, wyciągnęłam chleb, rzodkiewkę i szczypiorek. Jednak kanapka nie była taka dobra jak te z świeżymi warzywami od Babci. W pewnej chwili usłyszałam głos rodziców z salonu.
-Musimy się przeprowadzić.- Powiedział stanowczym tonem Tata.
-Przecież wiesz, że nie możemy sobie na to pozwolić.- Odpowiedziała Mama.
-Teraz możemy moi rodzice przyznali nam w testamencie pół miliona.- Powiedział Ojciec.
-Serio?- Zapytała Mama.
-Tak całkiem serio pogadamy jeszcze z Ewą i wyprowadzamy się.-Odpowiedział.
Coś ścisnęło mnie w gardle, a moje myśli nie mogły się skupić. Ja nie mogę zostawić moich przyjaciół, a co z psem?! Pobiegłam do pokoju i położyłam się na łóżko wmawiając sobie, że wszystko będzie ok. Usłyszałam dzwonek do drzwi i zerknęłam na zegarek 13.45 no tak to Tomek. Zbiegłam schodami na dół i otworzyłam drzwi, w których jak myślałam stał Tomek.
-Cześć, wejdź.- Powiedziałam.
-Cześć, dziękuje.- Odpowiedział.
Tomek wszedł za mną na górę i zaczął przyglądać się mojemu pokoikowi. No to trzeba poćwiczyć matmę. Tomek nie znał nawet podstaw matmy, nie mówiąc już nic o tabliczce mnożenia z której odpytywałam go co chwilę.
-Tomek, ty nie umiesz tabliczki mnożenia, jutro jak przyjdziesz masz znać przynajmniej połowę.- Powiedziałam.
-No ok.- Odpowiedział.
Później ćwiczyliśmy jeszcze ułamki, zadania z treścią i odrobiliśmy pracę domową z matmy.
-Jak na pierwszy raz to nie jest źle.- Powiedział Tomek.
-Można by tak powiedzieć.- Odparłam.
-Jutro będziesz w szkole?- Zapytał Tomek.
-Nie, raczej nie.
-Aha jutro po lekcjach przyjdę.- Powiedział.
Nawet nie zauważyłam gdy Tomek chwycił moją rękę, lecz gdy tylko się spostrzegłam schowałam ręce do tyłu, a chłopak wyszedł. Usłyszałam kroki rodziców, wiec szybko pobiegłam do pokoju.
-Ewa musimy pogadać.- Zawołała Mama
Nie ja się nie mogę wyprowadzić nie teraz. Zeszłam na dół i zobaczyłam rodziców przy stole.
-Chcemy z tobą o czymś pogadać.- Powiedział Ojciec.
-A mogę ja najpierw o coś poprosić?- Zapytałam
-Tak, jasne mów.- Odpowiedziała Mama.
-Chcę was prosić, żebyśmy zatrzymali tego pieska proszę.- Poprosiłam rodziców.
-Z tej racji, że się dobrze uczyć to zgadzamy się.- Odpowiedział Tata patrząc kontem oka na Mamę.
-Jeju serio dziękuje! To o czym chcieliście porozmawiać?
-Tak praktycznie to chcieliśmy zapytać jak się czujesz.
-Aha, dobrze idę na górę.
Z uśmiechem na ustach wbiegłam na górę. Wzięłam moją małą kuleczkę na łóżko i zaczęłam się z nim bawić. Długo zastanawiałam się nad wyborem imienia i wybrałam Marley, ponieważ moja mała kuleczka przypomina mi z zachowania Marley'a z książki ,,Marley i ja''. Zerknęłam na zegarek 18.36. Poszłam więc na dół przygotować pieskowi jedzenie i miskę wody. Mały już stał na schodach i na mnie czekał. Postawiłam mu jedzenie na podłodze a sama poszłam się umyć. Gdy weszłam do pokoju Marley trzymał mój telefon w pyszczku.
-Zostaw.- Powiedziałam do niego spokojnym głosem.
A pies jakby mnie rozumiał położył mi telefon pod nogami. Podniosłam telefon i zobaczyłam, że mam wiadomość ,,Nie odzywaj się do mnie jak mogłaś mi nie powiedzieć, że chodzisz z Tomkiem. Majka mi wszystko powiedziała''. Ja chodzę z Tomkiem...Majka jej powiedziała, przecież taki miałam sen. Postanowiłam napisać do Tomka co to ma znaczyć, lecz przed zaśnięciem nie doczekałam się SMS'a.
Kolejny post jutro. Czekam na komy one bardzo motywują.

Brak komentarzy: