wtorek, 14 stycznia 2014

Sen

Ewa:
-To gdzie idziemy?- Zapytał Damian.
-A ty co masz w planach?- Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Ja chciałem sobie kupić nowe Nike, ale ty masz pierwszeństwo.-Powiedział.
-A tak właściwie dlaczego chcesz iść ze mną?- Zapytałam.
-Bo w szkole zawsze chodzi gdzieś z Zuzką i tak jakoś nie specjalnie ją lubię.
-No to idziemy do House?- Zapytałam.
-Ok, co chcesz sobie kupić?-Zapytał Damian.
-Potrzebuje sukienki, więc sukienkę.
Wyszliśmy z pizzerii i poszliśmy prosto, w prawo i po lewej stronie był House. Wybrałam dwie sukienki czarna i brzoskwiniową, postanowiłam przymierzyć dwie i wybrać jedną, ale nie mogłam się zdecydować. Poprosiłam Damiana o radę a on wybrał czarną, dlatego właśnie kupiłam czarną. Po moim cudownym zakupie poszłam z Damianem kupić Nike. Gdy zobaczyłam te cudne buty postanowiłam uzbierać sobie na takie. Chłopak wybrał pomarańczowo-żółte. Cena tych butów była dosyć duża, więc wątpię ,że uzbieram na takie buty. Wyszliśmy z Centrum i Damian zaproponował mi ,że mnie odwiezie. Zgodziłam się. W pewnym momencie zobaczyłam kobietę w czarnych okularach, która wyrzuca pudło z czymś w środku.
-Damian, stój!- Nawet nie wiem co mnie pokusiło, żeby to powiedzieć.
Gdy chłopak zatrzymał swój czarny samochód, a ja szybko wybiegłam z samochodu i otworzyłam pudło wyrzucone przez ,,tajemniczą'' kobietę. Zobaczyłam tam 4 małe pieski Husky.
-Damian, chodź zobacz!- Zawołałam.
Postanowiłam zabrać pudło z pieskami do domu, a jeśli rodzice i tak się nie zgodzą to oddam je w dobre ręce.
-Ty masz zamiar zabrać je do domu?- Zapytał Damian.
-Tak. Jak chcesz dojechać do mojego domu to skręć w lewo-Powiedziałam-Teraz znowu w lewo.
-No i jesteśmy.-Odparł.
-Dziękuję...Damian odezwij się do mnie czasem.- Powiedziałam z uśmiechem malującym mi się na ustach.
-Ok. Cześć- Odpowiedział Damian, czekając, aż zabiorę wszystkie rzeczy.
Zamknęłam drzwi nie mogąc się na niczym skupić, moje myśli wciąż leciały w stronę małych piesków w pudełku. Otworzyłam drzwi domu i zobaczyłam mamę z aparatem w oknie. Zaczęło się raz mnie chłopak odwiezie i trzeba to uwiecznić aparatem. 
-Jeśli mogę wiedzieć co ty robisz?- Zapytałam.
-Ja...nic, nic takiego.- Odpowiedziała.
-Nie nic takiego co robisz zdjęcia, żeby pokazać tacie, że mnie jakiś chłopak odwozi?- Zapytałam mamy.
-Co masz w tym pudle?- Zapytała ignorując moje pytanie.
-Nie twoja sprawa!- Krzyknęłam i weszłam po schodach na górę.
Czemu ja, czemu ja mam taką rodzinę? zapytałam sama siebie w myślach. Otworzyłam pudło i wyciągnęłam pieski. One są cudowne. Wzięłam do ręki mój telefon i wystukałam na klawiaturze ,,Husky''. Otworzyłam pierwszą stronę i sprawdziłam jakiego są umaszczenia. 2 pieski są o umaszczeniu sobolowym, jeden wilczasty i jeszcze jeden szary. Nie mogłam uwierzyć, że ktoś wyrzucił takie piękne pieski. Postanowiłam wsiąść jednego pieska i poprosić mamę o to, żeby tymczasowo pieski zamieszkały u nas.
-Mamo, mam do ciebie sprawę. Ten chłopak, który mnie odwodził to Damian i jak jechaliśmy zobaczyliśmy kobietę, która wyrzuciła własnie to pudełko które jest u nas w domu i w nim były 4 pieski husky.-Powiedziałam Mamie po czym wyciągnęłam psa zza pleców i powiedziałam, że to ten jeden z 4 a 3 są w moim pokoju.
-Zatrzymamy je, ale nie na zawsze. Zapewnimy im dom tymczasowy. Proszę wydrukuj ulotki, że oddamy takie pieski i zrób im zdjęcia.- Odpowiedziała Mama.
-Dziękuję- Odparłam.
Pobiegłam na górę, do swojego pokoju, włączyłam komputer i zrobiłam pieskom zdjęcia, które później wydrukowałam. Po wydrukowaniu ulotek zadzwoniłam do znajomych, dzięki temu mam zapewnione dwa domki dla piesków, jeden trafi do Tomka, a drugi do Damiana. Zeszłam na dół przygotować pieskom jedzenie. Niestety nic nie było, lodówka stała pusta.
-Pójdę do sklepu.- Powiedziałam Mamie
-Dobrze.- Odpowiedziała.
Wzięłam troszkę pieniędzy i wyszłam z domu. Poszłam prosto do sklepu spożywczego. Postanowiłam kupić najpotrzebniejsze rzeczy, a później pójść do zoologicznego. Gdy wszystko kupiłam przypomniałam sobie, że muszę kupić pieskom obroże i smycze, więc zadzwoniłam do mamy, żeby zmierzyła obwód szyi pieskom. A sama poszłam do sklepu zoologicznego. Po chwili przyszedł SMS od Mamy i Zuzki, najpierw przeczytałam SMS'a od Zuzki ,,Cześć. Co tam?'' szybko odpisałam jej ,,Hejo. Super, opowiem ci w szkole''. No tak kompletnie zapomniałam jutro do szkoły, a ja muszę odrobić lekcje. I w końcu dotarłam do sklepu zoologicznego. Poprosiłam sprzedawczynię o cztery obroże i cztery czerwone smycze. Oczywiście przeczytałam SMS'a od Mamy i podałam pani obwody szyi piesków. Zapłaciłam, zabrałam zakupy i wyszłam. Gdy dotarłam do domu przygotowałam pieskom jeść i odrobiłam lekcje. Z szafy wyciągnęłam szarą piżamę i poszłam do łazienki, gdy spojrzałam w lustro, aż się przeraziłam moje brązowe włosy wyglądały jak po przejściu tornada. Umyłam i uczesałam włosy w kucyk, po czym poszłam się umyć. Weszłam do pokoju i kontem oka zerknęłam na zegarek. Już tak późno, zdziwiłam się. Ustawiłam budzik na 6 rano, żeby zdążyć wyjść z pieskami na spacer i tym samym zdążyć do szkoły. Odstawiłam budzik na półkę, wzięłam pieski na łóżko i patrząc na te słodkie mordki zasnęłam.

-Przyszedł Tomek i Damian- Zawołała Mama.
Zeszłam na dół i dałam chłopakom pieski, które chcieli. Później przyszła jakaś kobieta zabrała jednego psa i wyszła. Jeden został sam.

Obudziłam się, akurat wtedy kiedy zadzwonił budzik, co za sen pomyślałam. Szybko pobiegłam do łazienki i zjadłam śniadanie. Weszłam na górę i ubrałam mój szary dres. Po czym założyłam pieskom obroże i poszłam z nimi na spacer. Postanowiłam pobiegać z nimi po parku. Kontem oka zauważyłam Damiana i Tomka, którzy szli w moją stronę więc zatrzymałam się.
-Hej- Powiedziałam.
-Cześć- Odpowiedział Damian.
-Siemka- Odparł Tomek.
-To mówcie, którego chcecie.- Powiedziałam
Tomek wybrał pieska o umaszczeniu wilczastym a Damian szarego. Zapytałam ich jeszcze czy dać im je teraz czy wpadną po szkole.
-Ja wpadnę po szkole.- Powiedział Damian.
-Zaraz, zaraz, czy on wie gdzie ty mieszkasz?- Zapytał Tomek podenerwowany.
-Tak, byliśmy wczoraj na pizzy i chodziliśmy po sklepach, a później Damian mnie odwiózł, coś nie tak?- Odpowiedziałam.
-Tak, dużo rzeczy jest nie tak, czy ty się z nim spotykasz?!-Zapytał Tomek.
-Nie, a jeśli nawet co ci do tego?.- Odpowiedziałam, po czym pobiegłam z pieskami do domu.
O co mu teraz niby chodzi jak zadawałam się z innymi chłopakami nic mu nie przeszkadzało. Całą drogę rozmyślałam o dziwnym zachowaniu Tomka. Weszłam do domu i pobiegłam do swojego pokoju. Odczepiłam pieski ze smyczy, dałam im jedzenie i picie, a sama przebrałam się w czarne legginsy i biały sweterek. Zerknęłam na zegarek 7.20, zaraz przyjdzie Zuzka, więc poszłam ubrać buty. Założyłam brązowe botki i płaszczyk, wzięłam torbę i otworzyłam drzwi. Zuzia już na mnie czekała.
-Hej, no opowiadaj, bo nie mogę się doczekać.- Powiedziała Zuzka, gdy tylko mnie zobaczyła.
Hej, czekaj zaraz opowiem,ale najpierw mam prośbę-wyciągnęłam ulotki o pieskach, które wczoraj wydrukowałam-pomożesz mi je powiesić?-Zapytałam.
-No pewnie.- Powiedziała z uśmiechem na twarzy Zuzia.
Obwiesiłyśmy prawie każde drzewo i wsadziliśmy ulotkę do prawie każdej skrzynki na listy, po czym rozdaliśmy trochę ulotek w szkole.
-Nie czekamy na Tomka?- Zapytała.
Jako odpowiedź opowiedziałam Zuzi o tym co się stało w parku. Gdy skończyłam zadzwonił dzwonek.
-Jaka lekcja pierwsza?.- Zapytała Zuzka
-Polski.- Odpowiedziałam, po czym ktoś pociągnął mnie za rękaw.
Zobaczyłam przed sobą Tomka. Czego on chce?!
-Przepraszam- Powiedział.
-No nie wiem, najpierw mnie ignorujesz, a teraz robisz awanturę o byle co.-Odpowiedziałam.
-Jak cię ignoruje?- Zapytał nieco zdziwiony.
-Czekałyśmy na ciebie wczoraj, a ty stałeś z kolegami i nawet na nas nie spojrzałeś, więc idę cześć.- Odpowiedziałam, wyrwałam swoją rękę z jego ręki i pobiegłam do klasy.
Lekcje w porównaniu do wczorajszych mijały bardzo wolno, a na każdej przerwie przychodził Tomek i pytał jak mnie ignoruje. Najwyraźniej jeszcze mnie nie słucha bo mówię mu to na każdej przerwie. Po skończonych lekcjach pożegnałam się z Zuzką i poszłam do domu. Weszłam do domu i powiedziałam Mamie, że Tomek i Damian chcą po jednym piesku, a Mama powiedziała, że zadzwoniła jakaś kobieta i powiedziała, że przyjdzie dziś po jednego pieska. Później Mama dała mi obiad. Moje ulubione danie dorsz i surówka. Zjadłam i poszłam odrobić lekcje w moim pokoju. Na moje szczęście mało było zadane i szybko odrobiłam lekcje.
-Przyszedł Tomek i Damian.- Zawołała Mama.
Zabrałam dwa pieski i pobiegłam na dół.
-Cześć.- Powiedzieli razem.
-Cześć.- Odpowiedziałam po czym dałam im pieski.
-Ej Ewa, Pani od Matematyki powiedziała mi, żebym cię zapytał czy możesz mnie uczyć, więc możesz?- Zapytał Tomek.
Jeszcze tego brakowało, ale jak się nie zgodzę to mi obniży ocenę raz już tak było.
-Ok. Przyjdź jutro po szkole.
-Ok. To cześć.-Odpowiedział Tomek po czym razem z Damianem wyszli.
Zaraz po ich wyjściu przyszła kobieta dokładnie taka jak w moim śnie. I jeszcze robiła to co w moim śnie. To nic nie znaczy powtarzałam sobie w myślach zwykły zbieg okoliczności. Kobieta zabrała jednego psa i wyszła.
Mam nadzieję, że sie podoba czekam na komy.

3 komentarze:

Unknown pisze...

ładnie piszesz :0 nawet ciekawie i wg :D ale musisz się skupić też na narracji, sam dialog to nie wszystko przy dobrym opowiadaniu, nie mówiąc już o książkach :D powodzenia atakujac-rzeczywistosc.blogspot.com

madd_aa pisze...

Nawet w miarę napisane ale zgodzę się z tym, ze sam dialog to nie wszystko :P

Unknown pisze...

dzięki za opinie