Usiadłam na łóżku to tylko zły sen, nawet Marley zauważył moje ostatnie zaniepokojenie. Przytuliłam go i zasnęłam. Gdy wstałam postanowiłam pójść do sklepu zoologicznego, lecz Mama powiedziała, że jestem chora i niema mowy, żebym mogła gdzieś wyjść, więc włączyłam komputer i wyszukałam internetowe sklepy zoologiczne. I w końcu znalazłam ten idealny i zamówiłam książkę o tresurze psów, karmę, czerwone szelki i przysmaki. Paczka prawdopodobnie ma przyjść jutro. Zeszłam piętro niżej zjeść śniadanko. W pewnej chwili zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pokazał się Tomek, więc odebrałam, w słuchawce słyszałam kobiecy głos który groził Zuzce. Kolejny sen zaczyna się sprawdzać, o co w tym wszystkim chodzi? Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, aż się wystraszyłam. Poszłam zobaczyć kto to dzwoni. W momencie otwierania drzwi serce biło mi jak opętane, ale gdy zobaczyłam jego blond włosy i niebieskie oczy, aż go przytuliłam, ze strachu o niego jak i o wszystkich.
-Co za miłe powitanie, a powiesz czym sobie na to zasłużyłem?- Zapytał z ciekawością w głosie Tomek.
-Wejdź i powiem ci wszystko.- Odpowiedziałam.
Postanowiłam, że opowiem Tomkowi wszystko, SMS'y od Zuzki, dziwne telefony i moje sny.
-To jest serio dziwne.- Powiedział Tomek.
-Wiem już nie mam pojęcia co o tym sądzić.
-Boję się, że coś się jej stanie a ja nie pomogę jej.
-Nie martw się.- Powiedział Tomek przytulając mnie.
-No to ile jest 7*9?- Zapytałam z uśmiechem.
-Nie ważne, jutro jest u mnie impreza urodzinowa mam nadzieję, że wpadniesz.- Powiedział.
-Wpadnę, ale o której godzinie?- Zapytałam.
-No tak zapomniałem o 17.30 chyba, że wpadniesz mi pomóc w przygotowaniach to o 17.00.
-Ok pomogę.
-Dzięki. To ja już idę cześć.
-Na razie.
Jakby nie mógł powiedzieć mi tego wcześniej i co mu dać na urodziny. Poszłam na górę planować w co się ubiorę. Zdecydowałam na założenie mojej nowej czarnej sukienki, kremowych szpilek i kremowych dodatków. Włosy zwiążę w kok i cudna kreacja gotowa. Na szczęście Mama wróciła z pracy i nie muszę już siedzieć sama. Zerknęłam na telefon 5 SMS'ów od Tomka ,,Hej wszystko ok?'' odpisałam mu ,że tak wszystko dobrze i poszłam się umyć i położyłam się spać. Tej nocy nie dręczyły mnie koszmary. Wstałam rano o 9.00 i poszłam się umyć, zawiązałam włosy w kucyka, ubrałam dres i zapięłam psa na smycz. Zbiegliśmy razem ze schodów i pobiegliśmy prosto w stronę parku. Marley biegał cały czas przy mojej nodze i tylko raz się zatrzymaliśmy. Jeśli tak dalej pójdzie to moja kondycja będzie wręcz idealna. Wybraliśmy dłuższą drogę powrotną, żeby jeszcze zahaczyć o piekarnie i sklep spożywczy. Po godzinie biegania i półgodzinnym pobycie w sklepach wróciliśmy do domu. Marley wybiegał się jak nigdy dotąd. Weszliśmy do kuchni i nalałam Marley'owi wody do miski. Zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam.
-Paczka dla Pani Ewy.- Powiedział Listonosz.
-Tak to ja.- Odpowiedziałam.
-Proszę tu podpisać i pędzę dalej.
Listonosz dał mi paczkę i wyszedł od razu otworzyłam. Jako pierwsze z paczki wyciągnęłam szelki, były bardzo starannie wykonane. Resztę zaniosłam do mojego pokoju i poszłam robić obiad postanowiłam zrobić zapiekankę. Zajęło mi to godzinkę, ale było warte tego czasu. Weszłam na piętro pobawić się z psem, ale niestety Marley zasnął. Więc poszłam pooglądać troszkę TV. Oglądałam bardzo długo bo ,aż do powrotu mamy i trzeba było się zbierać. Ubrałam się tak jak planowałam wczoraj, ale wzięłam jeszcze kremową torebeczkę mamy, do której zmieścił mi się tylko telefon. Poszłam jeszcze do łazienki uczesać się i wyszłam. Na szczęście Tomek mieszkał blisko, a przez te sny miałam taką paranoję, że ciągle się oglądałam za siebie. Zapukałam do drzwi, otworzył mi Tomek.
-Wejdź proszę.- Powiedział.
-Dziękuję. To w czym mam ci pomóc?
-Możesz porozkładać jedzenie.
-Ok.- Powiedziałam i wzięłam się do roboty.
Tomek mieszka w naprawdę dużym domu i na dodatek z basenem, byłam u niego tylko raz a przyjaźnimy się od zerówki. Każdy mebel był wysprzątany.
-Auuu!-Krzyknął Tomek.
-Co się stało?- Zapytałam.
-Nie mam talenty kulinarnego i na dodatek spaliłem muffiny.
-Zaraz ci pomogę.
Tomek od dziecka nie umiał gotować, ani piec. Zawsze wpadał do mnie i zjadał mi wszystkie ciastka, które robiła moja mama. Mama pracuje w piekarni i czasem nauczy mnie jakiegoś przepisu, ale to ona jest ,,naszą'' piekarką w domu. Poprosiłam Tomka, aby porozkładał jedzenie a sama przygotowywałam muffinki. Na szczęście znam prosty sposób i zrobiłam babeczki w 15 minut, nie wliczając 10 minutowego pieczenia.
Impreza zaczęła się punktualnie o 17.30, w drzwiach zobaczyłam Zuzkę. Chciałam podejść do niej, ale gdy się odwróciłam już jej nie było. W pewnym momencie zrobiło mi się duszno, więc poszłam do łazienki. Z tego co pamiętam łazienka jest po prawej, a może po lewej stronie. Po dłuższym zastanowieniu otworzyłam drzwi po lewej stronie, nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami, zemdlałam. Obudziłam się słysząc krzyk, podniosłam się zapaliłam światło i zobaczyłam Zuzkę, która leżała na łóżku a z jej nosa leciała krew. Dokładnie tak jak w moim śnie, lecz teraz nie liczy się sen tylko życie Zuzki. Sięgnęłam do torebki po telefon i zadzwoniłam na pogotowie.
-Przepraszam- Powiedziała Zuzka tak cicho, że musiałam się nachylić do jej ust, żeby usłyszeć cokolwiek.
-Wybaczam ci nic się nie stało, nie możesz mnie zostawić.- Oczy zalały mi się łzami.
-To nie twoja wina.- Powiedziała Zuzia
Ona nie umrze powtarzałam sobie w myślach, lecz nie mogłam tego przewidzieć, ale i tak nie dopuszczałam do siebie myśli, że Zuzka umrze.
Po 5 minutach pogotowie przyjechało, wszyscy byli zdziwieni, ponieważ nikomu nic nie powiedziałam, ale w tym momencie mnie to nie obchodziło liczyła się tylko Zuzia. Pogotowie zabrało dziewczynę i pojechało z nią do szpitala, a ja sama oparłam się o łóżko i zaczęłam płakać.
-Ewa co się stało, czemu płaczesz?- Zapytał znajomy głos.
Nie zdołałam nic odpowiedzieć. Wtuliłam głowę w nogi i znów zaczęłam płakać. Zapaliło się światło, uniosłam głowę do góry i ujrzałam Tomka i Damiana. Podziękowałam Tomkowi za zaproszenie i pożegnałam się z chłopakami, ale oni musieli oczywiście odwieźć mnie do domu po tym zdarzeniu, niechętnie się zgodziłam. Gdy samochód podjechał pod dom pożegnałam się z Tomkiem i Damianem, a następnie wyszłam z samochodu a weszłam do domu. Nie przywitałam się z rodzicami, pobiegłam od razu do pokoju. Położyłam się spać w ubraniach. Z samego rana zadzwoniła do mnie Mama Zuzki i oznajmiła mi, że moja najlepsza przyjaciółka umarła. Nie mogłam uwierzyć, że Zuzka nie żyje. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Kolejne dwa tygodnie Postanowiłam także pojechać na ferie, oczywiście za namową mamy. Pakowałam się dzień przed feriami a teraz jestem już na miejscu. Na feriach nie ma chyba nikogo znajomego, przynajmniej nikogo nie zauważyłam. W pokoju miałam być z dziewczyną o imieniu Natalka, wydaje się ona bardzo miła. Ruszyłam więc za Natalką do naszego pokoju. Pokój jest średniej wielkości, znajdują się w nim 2 łóżka, okno i oczywiście szafa. Widok z okna jest cudowny, widać z sąd nasze piękne góry.
-Ej co tak patrzysz?- Zapytała Natalka.
-A wiesz fajne widoki.- Odpowiedziałam z uśmiechem.
-Aha, czemu nic nie wspominasz o twoich znajomych?- Zapytała.
-Moja koleżanka i najlepsza przyjaciółka zmarła miesiąc temu, nie dało jej się już uratować.- Aż ścisnęło mnie w gardle na myśl o Zuzce.
-Przykre- Odpowiedziała.
Poczułam, że w moich oczach zbierają się łzy i zaraz się rozpłacze. Wyszłam z pokoju i zaczęłam płakać. Ledwo co zauważyłam ławkę i usiadłam na niej. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Tomka zapytać jak się czuje, ale oczywiście Tomek jest poza zasięgiem sieci. Byłam blisko łazienki, więc jeszcze poszłam przetrzeć twarz i wróciłam do pokoju. Rozmawiałam tam bardzo długo z Natalką i nadeszła pora kolacji.
I proszę kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się podoba =).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz